Czy trzeba się bać windykatora?


Boimy się tego, czego nie znamy albo tego, o czym nasłuchaliśmy się, że jest straszne...

Windykator - osoba, która w imieniu wierzyciela dochodzi od dłużnika przeterminowanych należności. To jedna z najprostszych definicji. Można do niej jeszcze dodać, że to dochodzenie wierzytelności musi się odbywać zgodnie z literą prawa oraz z zachowaniem norm współżycia społecznego oraz zasad etyki.

Fakt, dla wielu dłużników już sam telefon od windykatora to złamanie norm współżycia społecznego i naruszenie ich dóbr osobistych. Zazwyczaj można od takich osób usłyszeć, jak ktoś śmiał zlecić firmie windykacyjnej dochodzenie należności. Tylko jakoś zapominają wtedy zadać sobie pytanie, jak oni śmieli nie zapłacić w terminie. Pytanie to rzadko kiedy pada - w końcu dłużnik "jakby miał, to by zapłacił", a że nie ma, to nie płaci. I nie rozumie uruchomienia całej tej "nagonki" na jego osobę. 

Prócz postawy stawiania się w roli "ofiary" windykatora, jest też inna postawa - strachu i unikania wszelkich kontaktów z windykatorem - nie odbieranie pism, nie odbieranie telefonów, nie otwieranie drzwi nieznajomym - jak w tej reklamie. Niczym małe dziecko - "jak zamknę oczy, to problemy znikną". Nie znikną. Co najwyżej zmuszą wierzyciela do pójścia do sądu i odzyskanie swojego długu z pomocą komornika - a to będzie o wiele bardziej bolesne, niż gdyby dłużnik chciał się dogadać z windykatorem.

Anna Gąsiorowska, windykator z 20-letnim stażem, uważa, że dzisiejszy windykator bardziej przypomina negocjatora, niż brutala, znanego z filmów czy z opisów na forum. Owszem, wszędzie znajdą się "czarne owce", ale nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. Windykator to zawód jak każdy inny. Nie trzeba przecież nikogo przekonywać, że należności należy regulować i nie trzeba nikogo przekonywać, że wierzyciel ma pełne prawo - stanowione i moralne - by te należności odzyskać. Firmy windykacyjne jedynie to prawo w jego imieniu realizują. 


Negocjator windykacyjny, jak mówi Anna Gąsiorowska, nie ma za zadanie zmusić dłużnika do spłaty - ma go przekonać, żeby sam uregulował swoje należności, w możliwie najszybszym czasie. Możliwie najszybszy czas oznacza tu możliwości dłużnika do spłaty.


Warto zatem rozmawiać z windykatorem, bo może to nam wyjść jedynie na dobre. Nie należy wierzyć w dobre rady "forumowych ekspertów", by w ogóle nie rozmawiać z windykatorami, wyrzucać ich za drzwi. Albo inaczej: jeśli dłużnicy chcieliby wyeliminować z rynku firmy windykacyjne, niech ignorują ich wszystkie działania. W końcu windykatorzy znikną, za to będzie większe zapotrzebowanie na... komorników sądowych...

Komentarze

  1. Największym problemem osób, które nie spłacają zobowiązań nie jest samo zadłużenie,a brak komunikacji i chęci ugody z wierzycielem. Przecież nieodbieranie telefonów, poczty nie sprawi, że nasz dług przestanie istnieć, wręcz przeciwnie- zacznie rosnąć z miesiąca na miesiąc. Próba porozumienia i pokazania chęci spłacenia długu to najlepsza droga do ugody z drugą stroną.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz